Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ocena użytkowników: 2 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Walenty Badylak

Szymon

(1904 – 23 III 1980 Kraków)

żołnierz AK i Kedywu, emerytowany piekarz

rodzina

Jego pierwsza żoną była Ślązaczka, która w czasie wojny przyjęła Volkslistę, a ich jedynego syna zapisała do Hitlerjugend. Rozwiedli się.

biogram

           Przed wojną był czeladnikiem piekarskim. W czasie wojny pracował u Zieleniewskiego w fabryce maszyn rolniczych. Był też w Armii Krajowej - miał pseudonim „Szymon”.
           Po wojnie odebrał syna byłej żonie i pojechał z nim na Ziemie Odzyskane, do Ożarowa koło Wrocławia, gdzie założył piekarnię. Tymczasem ubecy szantażowali jego syna ponieważ należał do Hitlerjugend. W rezultacie syna Walentego Badylaka rozpito. Zdemoralizowali go, co spowodowało że znalazł się w szeregach znienawidzonej przez Polaków Informacji Wojskowej, co ojciec bardzo przeżył. A piekarnia upadła zniszczona domiarami.
Przyjechał do Krakowa. Tutaj ponownie się ożenił z panią Irena Słowikowską. Jej pierwszy mąż - Jenne Słowikowski był kapitanem 6 PAL (pułku artylerii) we Włodzimierzu Wołyńskim. Dostał się do niewoli sowieckiej. Został wywieziony do Kozielska a potem zamordowany w Katyniu. Mieli pięć córek i syna - Artura, który zginął w tajemniczych okolicznościach po wojnie.
           Przypiął się łańcuchem na wysokości piersi do hydrantu na krakowskim rynku, polał swoje ciało benzyną i dokonał aktu samospalenia. Jego tragiczny czyn był protestem przeciwko przemilczeniu przez władzę zbrodni katyńskiej.

            Na tablicy przypiętej do piersi, (co potwierdza zdjęcie tablicy umieszczone w esbeckich aktach), widniał napis: „Płatni przez katyńskich morderców renegaci wyrzucili 15-letniego jedynaka ze szkoły. Z solidnej piekarni zrobili knajpę. Jedynak rozpił się”.

            Informacje o jego śmierci ukazały się wyłącznie w prasie lokalnej, w bardzo lakonicznej formie, donoszono o śmierci psychicznie chorego emeryta. Bez względu na to, krakowianie stawiali w miejscu tragedii znicze i kwiaty (które w nocy nieznani sprawcy zabierali), oraz śpiewali pieśni religijne.
            Dopiero na początku lat 90 dzięki ludziom z Instytutu Katyńskiego prawda wyszła na jaw. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że nigdy nie był leczony z powodu choroby psychicznej. Wszelkie informacje na ten temat, łącznie z zeznaniami lekarza były fałszywe. Przez ponad 10 lat na Walentym Badylku ciążyło odium chorego psychicznie samobójcy.
           Pochowany na Cmentarzu Batowickim.

kalendarium

1955 - zamieszkał w Krakowie
1980 III 21 - podpalił się na Rynku Głównym w Krakowie
1990 - jego czyn został upamiętniony tablicą pamiątkową, ufundowaną przez K. Kozłowskiego, byłego więźnia Oświęcimia, którą odsłonił wnuk Walentego, ksiądz Wojciech Badylak
2004 - hydrant został odrestaurowany