Dzisiejsza data:

Fraszki krakowskie

Jewreinow tędy chodził, nie śmiejąc przemówić słowa,

U domu Wyspiańskiego kapelusz ściągnął z głowy,

Żegnał się wchodząc w bramy, nie wiedział – kościoły czy domy,

Ujrzawszy piękno miasta, stąpał jak niewidomy.

 

Pochylał się, przechylał, na Wawelu na królewskim krużganku:

Kościoły jedne na drugich, jak grzyby suszone w wianku,

Domy ściśnięte sobą, krużganki przypięte do murów.

Obłąkanie, czy świętość, hospody pomyłuj, urok!

 

Kłania się w pas, włosami potrząsa, rękę do serca przykłada

I nie może piękna pomieścić, i nie wie, prawda czy zdrada.

I rękami oczy przeciera, a w oczach ogień go pali:

Dali na sen, upili, czy zaczarowali?

           Urok Krakowa, 1928

 

Kocham Kraków. Nie wstydzę się tego wyznać,

Choć właściwie wstydliwa to rzecz wyznanie miłości.

Wierzę, że w trąbce mariackiej w pieśń się zamienia ojczyzna,

I w krew mej krwi i w kość moich kości.

           Wyznanie miłości, 1938

 

Wybrukowany w kocie głowy

Śpi Kraków ciemny i laurowy.

A tylko Wisła, chociaż uśnie,

Przez sen jak dziecko rączką pluśnie.

 

Mgła spada ciężko jak powieki

I wdzięk Krakowa ustokratnia.

Wisi, jak wisiał całe wieki,

Nóż, który wbiła ręka bratnia.

 

Dzieciństwo tam w sodowej budce

Zostało w szklane soku z pąsem.

Planty zwierzają się stokrótce,

Że najpiękniejsza jest pod słońcem. 

 

O Kraków, Kraków, miasto jak z bajki,

Miasto – jak szczęście, jak muzyka,

Sine jak dym pykany z fajki,

Który z błękitem się spotyka.

           Miasto jak szczęście, jak muzyka, 1948

 

Kraków to pryzmat,

Przez który pięknieje ojczyzna.

           Kraków to pryzmat, 1954

 

Daj tu kurze grzędę

A przejdzie w legendę.

           Kurza Stopka, 1954

 

Przed wejściem chętka,

Po wyjściu mgiełka -

Oto jest Kraków,

Oto Hawełka.

           Hawełka, 1954

 

Kwadrat Rynku wpisany wkoło Plant,

To geometria wesoła.

W ten sposób Kraków rozwiązał

Kwadraturę koła.

           Kwadratura koła, 1954

 

Gdy patrzę na Mariacką wieżę

Chociaż puszcza mnie w trąbę, a za serce bierze.

           Miłość bez wzajemności, 1954

 

Gdy murarze zbudowali kościół dla bogaczy,

Postawili sobie drugi zupełnie inaczej.

I tak stoi obok siebie niedobrana para:

Przyniebna Maria, przyziemna Barbara.

           Dwa kościoły, 1954

 

Gołębiami brukowany Kraków

Gówno ma z tych ptaków.

           Krakowskie zarobki, 1954

 

Jubiler cię widocznie zmajstrował galanty,

W śliczny pierścień oprawił, w szmaragdowe Planty.

           Pierścień, 1954

 

Z pięknych szumnych wstążek

Krakowski strój słynie,

Najpiękniejsza wstążka,

Co przez niego płynie!

          Na Wisłę, 1954

 

Podobni termitom

Kopce sypią mitom.

           Termitanie, 1954

 

Ubyła

Jedna mogiła;

W Nową Hutę się zamieniła.

            Krakowskie ubytki

 

Chcąc widzieć, czy luba cnoty swojej, strzeże,

Krakowianin wychodzi na Mariacką wieżę,

Stąd widać każdą babę,

Co robi na A - B. 

           Obserwatorium

 

Kraków zmartwienie wielkie ma,

Czy pierwsze „C”, czy pierwsze „K”.

           CK czy KC

 

I znów postawiono go między zabytki

I stoi sobie kochany i brzydki.

           Na powrót wieszcza na Rynek

 

Starców na drzewo sadzają. Trzęsą. I patrzą do góry.

Czy spadną z wysokości swej emerytury.

           Rękawka

 

Solskiego wskrzesza miłość nasza,

Zabłysnął w nowej roli świętego Tomasza.

            Na ulicę Solskiego