Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Golddrop Telnet

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Andrzej Tęczyński

(1412 lub 1413 - 16 VII 1461 Kraków)

szlachcic, starosta rabsztyński

rodzina

herbu Topór, syn Andrzeja Tęczyńskiego z Morawicy, podstolego krakowskiego, kasztelana wojnickiego i Anny z Goraja

rodzeństwo: Nawój (1390 – 1427); Jan (1390 1470), wojewoda krakowski, żona Barbara Lanckorońska; Anna (1400 – 1453), mąż Jan „Głowacz” Krzyżanowski

poślubił: 1. N.N, dzieci: Andrzej, kanonik katedralny; Barbara, mąż Jan „Rudzki” Rzeszowski; 2. Jadwiga Księska z Melsztyna, dzieci: Jan (1430 – 1498/1499), żona Barbara Konińska; Anna, mąż 1. Paweł „Woda” Olsztyński, 2. Mikołaj Starza-Morski

biogram

            Był uczestnikiem konfederacji Spytka z Melsztyna, lecz odstąpił od niej w zamian za godność marszałka dworu. Po ojcu otrzymał zamek we Wrocimowicach, Kraśnik i 21 wsi. Poparł walkę Władysława III o koronę węgierską. Długosz pisze, że w 1441 skutecznie stał na czele niewielkiego oddziału który ochronił Władysława przed oblężeniem przez wojska królowej Elżbiety – wdowy, walczącej o tron. W tym samym roku poślubił Jadwigę z Melsztyna, bratanicę Spytka, pannę o ogromnym posagu. Zyskał dzięki temu Żabno, Wielki Książ, zamek w Rabsztynie i liczne wsie. Od 1454 wystawił chorągiew która wspierała wojsko Kazimierza Jagiellończyka w wojnie z zakonem krzyżackim. Został starostą generalnym ziemi chełmińskiej, skutecznie broniąc miast przed zagarnięciem przez krzyżaków, a także spiskowców. Był jednym z dowódców polskich w czasie wojny trzynastoletniej. Doprowadził do wykupu Malborka z rąk zaciężnych wojsk krzyżackich.

           Zamordowany 16 lipca 1461 przez tłum mieszczan krakowskich za pobicie płatnerza. Zdarzenie to przedstawia Pieśń o zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego (anonimowa, powstała po 1462, wydanie 1824).

            Jak podają źródła historyczne, Andrzej Tęczyński miał zamiar udać się na wyprawę pruską. W związku z tym dał do naprawy i wyczyszczenia swoją zbroję płatnerzowi krakowskiemu, Klemensowi. Płatnerz domagał się nadmiernej zapłaty za swą pracę, czy też — jak podają niektóre źródła - nie wykonał jej w umówionym terminie. Oburzyło to krewkiego magnata, który spoliczkował rzemieślnika, a następnie udał się ze skargą do ratusza miejskiego. Tutaj rajcy natychmiast wysłali pachołka do płatnerza Klemensa, by go przesłuchać i rozstrzygnąć spor.

            Tęczyński, nie czekając na przybycie płatnerza, opuścił ratusz. Kiedy w towarzystwie syna, przyjaciół i służby szedł ulicą Bracką, spotkał płatnerza Klemensa z pachołkiem. Zobaczywszy Tęczyńskiego, Klemens zawołał: „O panie, obiłeś mnie i wypoliczkowałeś sromotnie w mym własnym domu, ale już mnie nie będziesz bił, jak biłeś”. W odpowiedzi Tęczyński wraz ze swymi ludźmi, uzbrojonymi w miecze i kije, rzucił się na płatnerza i pobił go tak dotkliwie do krwi, że ten upadł na ziemię i stracił przytomność.

            Obrażenia były na tyle dotkliwe, że mieszczanina odniesiono do domu. Świadkami tego zdarzenia byli rajcowie Mikołaj Kridlar i Walter Kesling. Wieść o zdarzeniu szybko rozprzestrzeniła się po Krakowie, wywołując powszechne oburzenie. Delegacja rajców miejskich, poruszona wypadkiem, udała się na Wawel ze skargą do królowej Elżbiety. Królowa wysłuchawszy Skargi, nakazała stronom zachować spokój pod karą 80 000 grzywien. Jednocześnie poleciła, by Tęczyński stawił się zaraz na zamku. Tęczyński nie zastosował się do polecenia.

             Tymczasem z wieży Mariackiej odezwał się dzwon oznajmiający, że władze miejskie wzywają obywateli przed ratusz. Wkrótce na Rynku Głównym wokół ratusza zaczęły się gromadzić uzbrojone tłumy mieszczan. Rozlegały się nawoływania i groźne okrzyki oburzenia. Mieszczanie mieli dość uzasadnionych powodów, by żywić do szlachty niechęć czy też nienawiść. Czyn dumnego magnata jeszcze bardziej spotęgował gniew tłumu za doznane krzywdy.

              Andrzej Tęczyński początkowo przechadzał się po Rynku. Zachowaniem swoim prowokował tłumy, dolewając przysłowiowej oliwy do ognia. Kiedy wreszcie zorientował się, że życiu jego zagraża niebezpieczeństwo, bo tłum potrząsał bronią i przybierał groźną postawę, wówczas umknął do jednej z kamienic przy ulicy Brackiej. Stąd przedostał się z synem Janem i przyjaciółmi do kościoła Franciszkanów, gdzie schronił się na wieży. Podniecony tłum rzucił się w stronę kościoła, obalił parkan, wyłamał zaryglowane drzwi kościoła i wtargnął do wnętrza. Tęczyński, widząc to, postanowił opuścić wieżę i ukryć się w zakrystii. Ogarnięty strachem, przypuszczał, że tam będzie bezpieczniej, lecz rozjuszony tłum dostał go w swe ręce i zamordował, a po śmierci znieważał i masakrował zwłoki, wlokąc je z oskalpowaną głową kanałem ulicznym w stronę ratusza.

            W zamieszaniu udało się umknąć z wieży synowi Andrzeja Tęczyńskiego. Pozostali towarzysze, Mikołaj Secygniewski i Spytek Melsztyński, bronili się mężnie i zdołali odeprzeć szturmujących napastników. W końcu wszczęli pertraktacje, poddali się, zostali odprowadzeni na ratusz, a następnie zwolnieni.

             Płatnerz Klemens zdołał uciec z Krakowa do Wrocławia (skąd został wyproszony przez radę miejską, ostatecznie osiadł w Żaganiu, gdzie zmarł). Podobnie uczynił rajca miejski Mikołaj Kridlar (schronił się na zamku w Melsztynie).

             Kazimierz Jagiellończyk dowiedział się o zamieszkach już 20 sierpnia, kiedy przebywał na Pomorzu. W obozie króla wybuchł bunt szlachty, która chciała natychmiast wracać do Krakowa, aby zemścić się na mieszczaństwie. Król uspokoił szlachtę zapowiadając sprawiedliwy sąd po powrocie.

            7 grudnia 1461 roku rozpoczęła się rozprawa (w obecności króla, wojewodów i kasztelanów), sędzią był Piotr z Weszmutowa. Oskarżono mieszczaństwo i pospólstwo Krakowa, a także rajców miejskich. W imieniu oskarżonych występował szlachcic Jan Oraczowski herbu Śreniawa. Oskarżycielami byli natomiast: brat Andrzeja Jan Tęczyński (domagał się zapłacenia przez miasto orzeczoną przez królową karę 80 000 grzywien), a także syn zabitego Jan Tęczyński z Rabsztyna (żądał kary śmierci dla oskarżonych). Wyrokiem sądu skazano na śmierć dziewięciu przedstawicieli Krakowa, a miasto obciążono grzywną. Egzekucja odbyła się 15 stycznia 1462 roku, ostatecznie zgładzono tylko sześciu mieszczan (ludzi niewinnych, niezaangażowanych w sprawę Tęczyńskiego).

            Wykonanie drugiego wyroku, mianowicie ściągnięcie ogromnej sumy 80 000 grzywien, niewątpliwie doprowadziłoby Kraków do ruiny materialnej. Dlatego też starania miasta o obniżenie tej kwoty spotkały się z poparciem króla i w rezultacie doprowadziły do zawarcia ugody między stronami. Ostatecznie Tęczyński otrzymał krociową sumę 6 200 czerwonych złotych, czyli 74 400 ówczesnych złotych polskich. Po zawarciu ugody Tęczyński wypuścił z Rabsztyna uwięzionych tam trzech mieszczan.

              Dokładne informacje na temat wydarzeń poznano dzięki zachowanym aktom sądowym i relacji Jana Długosza.

 

Wiersz o zabiciu Andrzeja Tęczyńskiego

/Anonim/

 

A jacy to źli ludzie mieszczanie krakowianie,
Żeby pana swego, wielkiego chorągiewnego,
Zabiliście, chłopi, Andrzeja Tęczyńskiego!
Boże się go pożałuj, człowieka dobrego,
Iże tako marnie szczedł od nierownia swojego!

Chciał ci krolowi służyci, swą chorągiew mieci,
A chłopi pogębek dali ji zabici.
W kościele-ć zabili — na tem Boga nie znali,
Świątości nizacz nie mieli, kapłany poranili.
Zabiwszy, rynną ji wlekli, na wschod nogi włożyli,
Z tego mu gańbę czynili.

Do wrocławianow posłali, do takich jako i sami,
A skarżąc na ziemiany, by jim gwałty działali.
Wrocławianie jim odpowiedzieli, żeście to źle udziałali,
Żeście się ukwapili, człowieka zabili.
Kłamacie, chłopi, jako psy, byście tacy byli!

Nie stojicie wszytcy za jeden palec jego!
Mnimaliście, chłopi, by tego nie pomszczono?
Już ci jich szeć sieczono; jeszcze na tem mało!
A ten Waltko radźsa, ten niewierny zdradźsa,
Z Greglarem się radzili, jakoby ji zabić mieli.

Pan krakowski, jego miłość, [z] swojimi przyjacioły,
Boże je racz uzdrowić, że tego pomścili!
Jaki to syn ślachetny Andrzeja Tęczyńskiego,
Żeć on mści gorąco oćsa swego —
Boże, ji racz pozdrowić ode wszego złego!
Amen.

źródła:

Papee Fryderyk dr: Zabicie Andrzeja Tęczyńskiego w Krakowie roku 1461, szkic historyczny, Lwow 1883 (odbitka w 25 egzemplarzach ze „Sprawozdania Zakładu im. Ossolińskich za lata 1882—83”)

Papee Fryderyk dr: Studia i szkice z czasów Kazimierza Jagiellończyka,

Warszawa 1907 (rozdział pt.: „Zabicie Andrzeja Tęczyńskiego i proces wielki

szlachecko-mieszczański 1461—63”)

Ptaśnik Jan: Obrazki z przeszłości Krakowa, Kraków 1902 (rozdział pt.

Tragedia krakowska”).

Dodatkowe informacje